Pomoc ludziom
Dla wszystkich oczywistą sprawą jest pomoc potrzebującym.
Spotykanym w miejscach gdzie nie docierają turyści i ich pieniądze,
a to te miejsca i ci ludzie zawsze bardziej mnie interesowali.
Nie jest to łatwe zwłaszcza w Zimbabwe gdzie inflacja nie pozwala
już nawet na obrót pieniądzem. To co dzisiaj kupisz za 1 dolara
jutro kosztuje 2 albo 10. Teraz pieniądze nie przydają się,
bo kraj jest w takim stanie, że nie można za nie niczego kupić.
Namiastka transportu czyli nieliczne pojazdy bedące kiedyś
cieżarówkami pozwala na przemieszczanie sie np. do
sąsiedniej Zambii. Tam kupuje się mąke kukurydziana
i wraca by z sąsiadami wymienić się na warzywa.
Zawsze kiedy tam jade zabieram minimum własnych rzeczy,
a mój bagaż to głównie buty i odzież przeznaczone dla
moich przyjaciół oraz ich bliższej i dalszej rodziny…
Wraz z moja przyjaciółką od lat organizujemy zbiórke rzeczy,
pieniędzy i żywności. Nikt nas tutaj jeszcze nigdy nie zawiódł.
Nie pisze tego po to źeby sie chwali. Jeśli się zastanawiasz czy
pojechać tam, ale coś ci przeszkadza, nie masz czasu, odkładasz
to na kiedyś…teraz możesz zdobyć przyjaciół wysyłąjac niewielką
sume do konkretnej rodziny. Poznasz ich z imienia dostaniesz list z
podziękowaniem i …modlitwy. O twoje powodzenie, zdrowie.
Teraz sytuacja w Zimbabwe jest szczególnie zła,
po latch suszy nastąpiły ulewy więc zbieramy
fundusze na pomoc bo dostajemy wiadomości o
głodzie. Cholera zebrała żniwo ale rodzina Mumpande
wyżyje dzięki temu, że są odizolowani od reszty
kraju setkami kilometrów. Synek Susan i Vincenta
jest chory na malarie ale dzięki naszej pomocy leki
łagodza objawy i maly rośnie i opiekuje się
malutką siostrzyczką.
Jeśli tam pojedziesz zrozumiesz dlaczego oni mimo wszystko czują się
szcześliwi. Z tego ze żyją. A przyszlość? Time will tell and God bless.